Nienawidzę przejściowych pór roku. Wiosna i jesień zdecydowanie nie są dla mnie. Te szybkie zmiany temperatur, ciśnienia i wilgotności rozstrajają mój organizm... Teraz cały czas albo zimno i pada, albo nie pada, a wieje, a za kilka dni podejrzewam upały po 30 stopni. Do tego nie mogę spać, więc chodzę cały dzień jak zombie. Genialnie.
Dziś z dziewczynami wreszcie wzięłyśmy się za bardziej poważną organizację Memoriału Strzeleckiego. Regulamin już mniej więcej ułożony, trzeba nanieść jeszcze tylko drobne poprawki i oddać nauczycielom opiekującym się tym wydarzeniem. Trochę się doczekać tego nie mogę, bo strzelałam raz w życiu z pomocą taty, więc teraz chcę się bardziej indywidualnie wykazać. Tylko Ada musi mi dać lekcje strzelania :*
Wczoraj za to przetestowałam rzęsy. Według mnie wyglądają cudownie, może nie naturalnie, ale nie rzucają się bardzo w oczy swoją sztucznością. Muszę tylko opanować sztukę przyklejania ich, bo strasznie wbijają mi się w kąciki oczu. Mam w nich jedno zdjęcie, a być może uproszę Sabinkę na sobotę na sesję, to zaprezentuję je w całości z pełnym makijażem.
Dziękuję mojemu W. za ten prezencik : ****

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz