sobota, 4 maja 2013

Bo po burzy, musi być tęcza.

Słońce! W końcu zaczęło świecić. Poprawa pogody doprowadziła dziś do spontanicznej sesji zdjęciowej z Sabiną. Efekty mam nadzieję będę mogła przedstawić już jutro. 
Wczorajszy koncert jak najbardziej na plus, usłyszałam dwa utwory które bardzo chciałam usłyszeć, więc jestem zadowolona. Nie przeszkadzała mi nawet wielka ulewa, przez którą wróciłam do domu cała przemoczona. Zdjęcie udało mi się stworzyć jedno na którym widać cokolwiek, choć i tak jakość jest straszna. 

Jutro szykuje się kolejna sesja, tym razem będę się wcielać głównie w rolę wizażystki. A co do makijażu, w tytule nie przypadkowo pojawiła się tęcza. Zabawiłam się trochę kolorami i ożywiłam nieco ten szary dzień. Oto efekty, z których jestem bardzo dumna. ; )



1 komentarz: